Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

October 15 2019

9935 66a7 420
Reposted fromEtnigos Etnigos viagraywall graywall
4258 1719 420
Reposted fromzimnepalce zimnepalce viakatkad katkad

October 10 2019

bawełna- wincenty kosiakiewicz- 1895-

Juljan Rumiński dobiegał właśnie trzydziestki, kiedy nadeszła smutna dlań konieczność zaprowadzenia zasadniczej zmiany w sposobie życia. Stan materjalny jego wszedł w fazę opłakaną; środki do istnienia, - do takiego istnienia jakie Rumiński prowadził dotychczas, - rozeszły się; kapitał był wyczerpany; położenie było rozpaczliwe i wyprowadzić z niego mógł tylko cud- albo praca. 
Reposted bymattieumarda

Tak długo opakowywałem się w milczenie, że trudno mi się rozpakować w słowach. 

— Herta Müller - Huśtawka oddechu
2517 113b 420
Reposted frompiehus piehus viadiscort discort
8841 2961 420
Reposted fromoll oll viapragnienia pragnienia

October 08 2019

Play fullscreen
k.go./ch.go.

October 07 2019

frustracja nie jest pastelowa

wróciłam do malowania. malowanie wróciło do mnie. chociaż to mogą być za wysokie i szumne słowa. ja go właściwie ani dramatycznie nie porzuciłam ani nigdy nie wykręciłam się też w nie bez pamięci. za dużo było różnych światów żeby wikłać się tylko w ten z farb i płócien. nie poszłam nigdy na akademię. podejrzewam zresztą, że bym się nie dostała. nie próbowałam też dlatego, że zawsze ceniłam wyżej ścisłość niż rozwiązłość humanistyczną, którą teraz częściej uprawniam. artyści to bardzo trudna grupa zawodowa i niekiedy równie trudni ludzie, a wyjątki czynią tu tylko regułę. 

byłabym myślę beznadziejną studentką i tylko marnowałabym komuś nerwy i miejsce, które mogłoby zmienić czyjeś życie. bo sztuka zmienia życie, po to jest. widzę siebie z wtedy, jako, z jednej strony niecierpliwą, gnuśną, przemądrzałą i pewnie fochliwą,  obrażalską, ale równie dobrze na pierwszy plan mogła wychodzić i moja nadwrażliwość, płaczliwość i smutność. nadwrażliwość zresztą została mi do dziś, ale różnie się objawia. 

mój profesor- bo przecież z czasów bycia niedobrą panienką z niedobranych domów pobierałam płatne lekcje u profesorów od pędzla-  lubił moje wyczucie koloru, ale nigdy mu nie pasowała kompozycja. mi kompozycja właściwie nie pasuje nadal. i chociaż nie jestem już panienką w lakierkach i plisowanych spódnicach (ani lakieru ani plisu już nie mam), to po latach widzę swoją niecierpliwość i teraz rozgrywam to jakoś inaczej, spokojniej. choć maluję głównie wewnętrzny niepokój, to właściwie jest to takie muskanie, podmalowywanie, zostawianie, odstawianie, tu trzy kropki, tu osiem kleksów, sypnąć tym, spryskać tamtym i spokój. położyć, rozwiesić, odsączyć, poczekać jak się przyjmie, wypić herbatę, posprzątać, zrobić burdel, wyjść, wyjechać, wrócić za dzień, za osiem, za piętnaście. jak najdzie ochota wrócić do płótna, może coś dodać, czegoś pozbawić. 

te moje malowanki się nawarstwiają, trochę uspokajają, rozczarowują, zajmują. czasem lądują w koszu, czasem nie są w stanie udźwignąć warstw. nie idzie mi w pastele, widocznie nie ma we mnie za wiele z pasteli. mój lekarz się cieszy, że coś robię nowego, dobrze udaje zainteresowanie, co w sumie trochę widać, a co i trochę cieszy. nie staram się już rozpłatywać wszystkich cudzych emocji, bo też i przez to pogubiłam się w swoich własnych. w moich paćkaniach to widać. ale to też nie jest tak, że ja mam permanentną depresję i rozstrój światów, na co dzień jest dobrze. 

kot cieszy, herbata wystyga za szybko, łóżko nie jest puste, a świat niecodziennie jest straszny. straszne są za to sny i niewiele na nie pomaga. a przesypianie życia to też żadna recepta, bo po farmaceutycznym spaniu po 12h na dobę ciężko nie czuć frustracji. frustracja nie jest pastelowa.
2777 92ab 420
Reposted fromEtnigos Etnigos viaroyalityxx royalityxx
0707 5345 420

October 02 2019

Była piękna jesień, taka jesień, kiedy jabłka mają barwę złota, a śliwki niebieskiego srebra, i jest tak ciepło, że na szyi możecie sobie zawiązać babie lato zamiast chustki. I jeszcze zrobić supeł.
— o.pa.
Reposted bypragnieniasexzrekinem
nakarm kota w papilotach
nowe czary w siebie włóż

Reposted bymattieumikimoto

September 03 2019

Życie składa się z czekania. Czy raczej może serii mniejszych i większych czekań. Czeka się bezustannie na coś lub na kogoś. Czasami niecierpliwie, niekiedy z lękiem. Bywa, że nawet nieświadomie.
— Szczygielski.
Reposted fromnirvitii nirvitii viadreamboat dreamboat

June 05 2019

żyję w brzydkich czasach

nie wiem czy mogła być smutniejsza rocznica czerwca '89.  zdaje się, że nic ta data już nie znaczy. dla tych, co są od niej daleko jest po prostu datą, kiedy coś się dzieje. kiedy rodzice, a dla wielu już i dziadkowie, coś smęcą, jest kilka złożeń ładnych kwiatów i kilkanaście ładnych słów rzuconych na wiatr. wiatr historii czy czegokolwiek. jakiś plakat, o którym coś się mówi, jakiś facet z wąsami, bohater memów. jakieś liczby, ileś do iluś.  ale kogo to właściwie może teraz obchodzić? 

może jest teraz za prosto. może trzeba zrobić każdemu tydzień prl. wszystko na kartki i  zimny niepokój. babcia mojego męża, która jest rocznikiem 1923 powiedziała, że nauczyła się gotować w 1967 , dopiero wtedy. bo dopiero wtedy choć trochę mogła, bo wcześniej nic nie było. stołowała się głównie w zakładowych stołówkach i myślała o tym, jak niezamężnej kobiecie z dzieckiem, uda się związać koniec z końcem. 

może jak się czegoś nie przeżyło, to nie można zrozumieć, to nie trzeba nic wiedzieć. nie trzeba.

nie trzeba chodzić na wybory. nie trzeba mieć własnego zdania. nie trzeba przeżywać. nie trzeba karmić nerwicy, tym, co się dzieje. sartre napisał, że "być może istnieją piękniejsze czasy, ale te są nasze". 

smutno mi, że nasze czasy są aż tak brzydkie. 
Reposted byPorannyxsneakyx

June 03 2019

9404 29f8 420
Reposted fromNaughtyUsako NaughtyUsako vianyaako nyaako

May 31 2019

Pamięci nie obowiązuje wzajemność.
— Wiesław Myśliwski
Reposted fromlovvie lovvie viadiscort discort

May 20 2019

1246 aa78 420
Reposted frommisterpeter misterpeter viamodalna modalna

May 19 2019

Za długo trzymaliśmy się za ręce 
I poranione są nasze dłonie 
Zbyt wiele było słów martwych 
I już nie mamy sobie nic do powiedzenia 

Zamiast kwiatów rosną w naszych doniczkach 
Puste miejsca o dużych liściach 
Gdy pada na nie promień słońca 
Prześwitują żyły i powieki 

A jednak za krótko tuliliśmy się do siebie 
Za mało było szeptów i krzyków 
Za mało w nas ciepła dla naszych roślin 
Które pną się na przekór niebytom 

I skąd wokół tyle krwi zabitych malin 
Tu gdzie nikt niczego nie zrywał
— t.ja.
Reposted byPorannypsychaguerrieramodalnamothsdevourerlisiazupaeXYZ
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl